08-10-2026, 01:04 PM
...i jeszcze astaksantynę i żeńszeń dodaję do listy. Mumio... hmm... to kupiłem stosunkowo niedawno. Jeśli już, to miałoby związek tylko z ostatnim przypadkiem poprawy. A, dodam na wszelki wypadek.
Plan jest taki, żeby brać przez 2-3 dni kilka, tak powiedzmy 5 rzeczy z tej listy i obserwować, czy będzie się coś działo. Jak będzie, to wiadomo, że coś z tej piątki może być odpowiedzialne. Teraz biorę więcej, ale to jedna grupa, witaminy B, na dodatek nie wszystkie.
Jest opcja, że to coś z diety. Czasem używam dużo ziół, na tyle sporo, że jest ich więcej niż w jakiejś tabletce z suplem. Kiedyś zastanawiałem się, czy jest sens spróbować jeść glutaminian sodu, żeby zobaczyć, czy będzie mocna reakcja, na plus albo na minus. To pozwala "odkryć" zaburzenia jego metabolizmu, nigdy go nie kupiłem, ale dość często jem chińskie zupki, które mają go całkiem sporo.
No i wreszcie jest opcja, że to po prostu "superkompensacja" po jakimś treningu. Jeden raz na pewno miałem takie coś po tym, jak dzień czy dwa wcześniej biegałem. Codziennie łażę na spacery, czasem wycieczki, które niekiedy zamieniają się w poważne wyprawy, gdzie parę godzin łażę po górkach.
Plan jest taki, żeby brać przez 2-3 dni kilka, tak powiedzmy 5 rzeczy z tej listy i obserwować, czy będzie się coś działo. Jak będzie, to wiadomo, że coś z tej piątki może być odpowiedzialne. Teraz biorę więcej, ale to jedna grupa, witaminy B, na dodatek nie wszystkie.
Jest opcja, że to coś z diety. Czasem używam dużo ziół, na tyle sporo, że jest ich więcej niż w jakiejś tabletce z suplem. Kiedyś zastanawiałem się, czy jest sens spróbować jeść glutaminian sodu, żeby zobaczyć, czy będzie mocna reakcja, na plus albo na minus. To pozwala "odkryć" zaburzenia jego metabolizmu, nigdy go nie kupiłem, ale dość często jem chińskie zupki, które mają go całkiem sporo.
No i wreszcie jest opcja, że to po prostu "superkompensacja" po jakimś treningu. Jeden raz na pewno miałem takie coś po tym, jak dzień czy dwa wcześniej biegałem. Codziennie łażę na spacery, czasem wycieczki, które niekiedy zamieniają się w poważne wyprawy, gdzie parę godzin łażę po górkach.



