07-22-2026, 08:22 AM
No, kolejna noc, gdy budzę się idealnie po tylu godzinach, po ilu powinienem, zasypiam w kilkanaście minut. Coś się naprawiło.
Tylko ten cholerny objaw Terry'ego nie chce zniknąć. On robi się raz wyraźniejszy, raz ledwo widoczny, czyli coś wpływa na jego intensywność, ale nie mogę ogarnąć, co. Obecnie jest dość mocny.
Nie wpływają na niego kombinacje z tarczycą, czyli mieszanka karbieńca, karnityny i witaminy E. Nie reaguje na suple oczyszczające i wzmacniające żyły, ani na te, które mają za zadanie zbić estrogeny.
Podniesienie poziomu kreatyny w mięśniach też niewiele zmieniło, liczyłem, że ona może wpływać na to, jak silnie potrafią się obkurczyć naczynka.
Beta bloker też nic nie robi.
Eh, żeby jakoś dało się dokładniej ustalić mechanizm. Albo chociaż zawęzić, który z 2 scenariuszy jest prawdziwy:
1. z jakiegoś niezależnego od organizmu powodu powodu występuje nadmiar czynnika rozszerzającego naczynka
2. to organizm sam rozszerza te naczynka, by uniknąć konsekwencji jakiegoś czynnika
W marskości wątroby objaw Terry'ego wynika w dużej mierze z tego, że organizm reaguje na zaburzenia. Następuje rozszerzenie w przewodzie pokarmowym (bo krew nie jest w stanie dopłynąć do wątroby), organizm interpretuje to jako zmianę ciśnienia krwi, wyrzuca do krwiobiegu substancje, które mają temu zapobiegać.
GDZIEŚ tam w środku coś się dzieje, co prowadzi w konsekwencji do tego rozszerzenia, widocznego pod płytką paznokcia. Ale co i gdzie?
Ogólnie samo ciśnienie krwi mam zbyt wysokie. Chyba, bo nie jestem pewien, na ile sprawnie działa aparat do pomiaru, no ale na pewno nie mam bardzo niskiego.
No i teraz pytanie, co jest przyczyną rozdęcia drobnych naczynek, widocznych pod płytką paznokcia
a. zbyt WYSOKIE stężenie substancji podnoszących ciśnienie krwi, przez co no... zbyt wysokie ciśnienie rozdyma te naczynka
b. zbyt NISKIE stężenie tych substancji, przez co naczynka nie są wystarczająco obkurczone
Eh, chyba przejdę się jutro i zrobię badania tarczycy.
Tylko ten cholerny objaw Terry'ego nie chce zniknąć. On robi się raz wyraźniejszy, raz ledwo widoczny, czyli coś wpływa na jego intensywność, ale nie mogę ogarnąć, co. Obecnie jest dość mocny.
Nie wpływają na niego kombinacje z tarczycą, czyli mieszanka karbieńca, karnityny i witaminy E. Nie reaguje na suple oczyszczające i wzmacniające żyły, ani na te, które mają za zadanie zbić estrogeny.
Podniesienie poziomu kreatyny w mięśniach też niewiele zmieniło, liczyłem, że ona może wpływać na to, jak silnie potrafią się obkurczyć naczynka.
Beta bloker też nic nie robi.
Eh, żeby jakoś dało się dokładniej ustalić mechanizm. Albo chociaż zawęzić, który z 2 scenariuszy jest prawdziwy:
1. z jakiegoś niezależnego od organizmu powodu powodu występuje nadmiar czynnika rozszerzającego naczynka
2. to organizm sam rozszerza te naczynka, by uniknąć konsekwencji jakiegoś czynnika
W marskości wątroby objaw Terry'ego wynika w dużej mierze z tego, że organizm reaguje na zaburzenia. Następuje rozszerzenie w przewodzie pokarmowym (bo krew nie jest w stanie dopłynąć do wątroby), organizm interpretuje to jako zmianę ciśnienia krwi, wyrzuca do krwiobiegu substancje, które mają temu zapobiegać.
GDZIEŚ tam w środku coś się dzieje, co prowadzi w konsekwencji do tego rozszerzenia, widocznego pod płytką paznokcia. Ale co i gdzie?
Ogólnie samo ciśnienie krwi mam zbyt wysokie. Chyba, bo nie jestem pewien, na ile sprawnie działa aparat do pomiaru, no ale na pewno nie mam bardzo niskiego.
No i teraz pytanie, co jest przyczyną rozdęcia drobnych naczynek, widocznych pod płytką paznokcia
a. zbyt WYSOKIE stężenie substancji podnoszących ciśnienie krwi, przez co no... zbyt wysokie ciśnienie rozdyma te naczynka
b. zbyt NISKIE stężenie tych substancji, przez co naczynka nie są wystarczająco obkurczone
Eh, chyba przejdę się jutro i zrobię badania tarczycy.



