07-16-2026, 09:05 AM
Obłączek chyba wrócił, ale to są minimalne zmiany, o ile w ogóle. Największą różnicę robi pojawienie się lub zniknięcie skórki.
Myślę o prążkach, dlaczego pojawiają się tylko w reumatoidalnym zapaleniu stawów. A także niedoczynności tarczycy, ale to nie zawsze. Trochę wygląda to tak, jakby tam był zaburzony jeden, konkretny mechanizm. No i pomyślałem o tyrozynie, która dość mocno spada w obu tych chorobach, a także potrafi przywrócić kolor włosów, jeśli bierze ją osoba z niedoborami. No i u mnie kiedyś te włosy się poprawiły, właśnie chyba po tyrozynie. Jest też ten wpis z jakiegoś forum całe lata temu, że po tyrozynie komuś zaczęły obłączki rosnąć.
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC4705437/
Nie wydaje mi się możliwe, żebym miał niedobór w diecie, ale kiedyś wyszukiwałem jakieś badania, gdzie ludzie mieli niskie poziomy z powodu jakieś mutacji genetycznej. Zdarza się tez, że znika z powodu jakiegoś procesu chorobowego, który ją zużywa, albo niekorzystnego składu flory jelitowej.
No nic, spróbuję jakiś czas brać niezbyt duże dawki, może połączenie tego z tym, co teraz biorę, da jakieś ciekawsze efekty.
Co biorę
- cysteina
- ekstrakt z pestek winogron
- I3C
- escyna
- witamina E
- karnityna
- beta alanina
- piracetam
- co kilka dni kreatyna
- beta bloker
I chyba tyle. Okazyjnie jakieś inne rzeczy, np ten kwas alfa liponowy na zapalenie nerwu potylicznego, co kilka dni lit, czasem molibden. Niedawno spore dawki kwasu foliowego i B12, ale to jednorazowo.
Co do tyrozyny, to ona spada w stanach zapalnych, póki one istnieją, suplementacja może je nawet nasilać. Teraz biorę dużo rzeczy, które to wyciszają, zwłaszcza na poziomie wyściółki naczyń krwionośnych. Prążki podobno wynikają z zaburzenia działania najdrobniejszych naczynek, może połączenie tyrozyny z tymi wyciszaczami jest dobrym pomysłem?
Zapalenie nerwu mocno się zmniejszyło, ale nie znikło.
Myślę o prążkach, dlaczego pojawiają się tylko w reumatoidalnym zapaleniu stawów. A także niedoczynności tarczycy, ale to nie zawsze. Trochę wygląda to tak, jakby tam był zaburzony jeden, konkretny mechanizm. No i pomyślałem o tyrozynie, która dość mocno spada w obu tych chorobach, a także potrafi przywrócić kolor włosów, jeśli bierze ją osoba z niedoborami. No i u mnie kiedyś te włosy się poprawiły, właśnie chyba po tyrozynie. Jest też ten wpis z jakiegoś forum całe lata temu, że po tyrozynie komuś zaczęły obłączki rosnąć.
https://pmc.ncbi.nlm.nih.gov/articles/PMC4705437/
Nie wydaje mi się możliwe, żebym miał niedobór w diecie, ale kiedyś wyszukiwałem jakieś badania, gdzie ludzie mieli niskie poziomy z powodu jakieś mutacji genetycznej. Zdarza się tez, że znika z powodu jakiegoś procesu chorobowego, który ją zużywa, albo niekorzystnego składu flory jelitowej.
No nic, spróbuję jakiś czas brać niezbyt duże dawki, może połączenie tego z tym, co teraz biorę, da jakieś ciekawsze efekty.
Co biorę
- cysteina
- ekstrakt z pestek winogron
- I3C
- escyna
- witamina E
- karnityna
- beta alanina
- piracetam
- co kilka dni kreatyna
- beta bloker
I chyba tyle. Okazyjnie jakieś inne rzeczy, np ten kwas alfa liponowy na zapalenie nerwu potylicznego, co kilka dni lit, czasem molibden. Niedawno spore dawki kwasu foliowego i B12, ale to jednorazowo.
Co do tyrozyny, to ona spada w stanach zapalnych, póki one istnieją, suplementacja może je nawet nasilać. Teraz biorę dużo rzeczy, które to wyciszają, zwłaszcza na poziomie wyściółki naczyń krwionośnych. Prążki podobno wynikają z zaburzenia działania najdrobniejszych naczynek, może połączenie tyrozyny z tymi wyciszaczami jest dobrym pomysłem?
Zapalenie nerwu mocno się zmniejszyło, ale nie znikło.



