07-12-2026, 02:06 AM
A, z pozytywów, kolano nie boli.
Cholercia, jedna rzecz, przez którą nie mogłem z bólu spać znikła, druga się pojawiła.
Drugi pozytyw, na głowie dalej czysto, stawiam, że cysteina działa.
Hmm... przestałem regularnie pić męczennicę. Ona działa przed podnoszenie GABA. I teraz uwaga, GABA jest na tyle mocno zaangażowany w ten rodzaj bólu, jaki mam, że jeden z nielicznych działających leków, jaki się na to sprzedaje, to właśnie jego analog.
No coś sobie rozregulowałem w hormonach albo w neuroprzekaźnikach, stawiam, że to efekt piracetamu, ale może też być jod. Jak to idzie...
- najpierw bardzo, ale to bardzo duża poprawa działania mózgu
- potem znikają obłączki
- pojawia się napięcie mięśni, objawiające się skurczami przy byle okazji, a także lekkie skakanie mięśni i powiek
- pojawia się atak zapalenia nerwu, wynikający z uciśnięcia go przez zbyt napięte mięśnie, ale też przez spadek GABA
- wyraźnie podnosi się tętno i już tak zostaje podniesione
Gdybym nie wziął jodu, to miałbym o wiele, wiele prościej. A teraz namieszałem i nie wiem.
No ogólnie to wygląda tak, że coś BARDZO dobrze zrobiłem, ale równolegle z tym, coś bardzo źle. Mózg lepiej działa, ale obłączki maleją, zamiast rosnąć.
Acetylocholina... no jej spadek powoduje mocny wzrost tętna, ale również zwiększa napięcie mięśni. Tylko jest jeden problem, jej spadek powinien całkowicie zatrzymać pocenie się. A pociłem się no... normalnie? Nie było też innych objawów spadku, takich jak suche gardło. Yyyy... chwila... te 2 dni, w które budziłem się z bólem gardła... no teoretycznie... nie było absolutnie żadnych innych objawów infekcji, może, mooooże 2 razy kichnąłem, nikogo nie zaraziłem. Wyschnięte gardło boli po przebudzeniu.
Tarczyca.... no tu pasuje wzrost tętna, ale to tyle. Powinienem się też mocniej pocić, ale jest w miarę normalnie. Nie widzę też innych objawów, no niestety, tutaj objawy są bardzo nietypowe.
No nie wiem, problem jest duży, bo od kilku dni z bólu nie śpię, wszystko jest OK, gdy sobie siedzę przy kompie, chodzę, robię różne rzeczy, ale jak się położę i głowa opadnie, to zaczyna się ucisk i po chwili boli jak cholera. Lewy bok, prawy, bez różnicy.
Cholercia, jedna rzecz, przez którą nie mogłem z bólu spać znikła, druga się pojawiła.
Drugi pozytyw, na głowie dalej czysto, stawiam, że cysteina działa.
Hmm... przestałem regularnie pić męczennicę. Ona działa przed podnoszenie GABA. I teraz uwaga, GABA jest na tyle mocno zaangażowany w ten rodzaj bólu, jaki mam, że jeden z nielicznych działających leków, jaki się na to sprzedaje, to właśnie jego analog.
No coś sobie rozregulowałem w hormonach albo w neuroprzekaźnikach, stawiam, że to efekt piracetamu, ale może też być jod. Jak to idzie...
- najpierw bardzo, ale to bardzo duża poprawa działania mózgu
- potem znikają obłączki
- pojawia się napięcie mięśni, objawiające się skurczami przy byle okazji, a także lekkie skakanie mięśni i powiek
- pojawia się atak zapalenia nerwu, wynikający z uciśnięcia go przez zbyt napięte mięśnie, ale też przez spadek GABA
- wyraźnie podnosi się tętno i już tak zostaje podniesione
Gdybym nie wziął jodu, to miałbym o wiele, wiele prościej. A teraz namieszałem i nie wiem.
No ogólnie to wygląda tak, że coś BARDZO dobrze zrobiłem, ale równolegle z tym, coś bardzo źle. Mózg lepiej działa, ale obłączki maleją, zamiast rosnąć.
Acetylocholina... no jej spadek powoduje mocny wzrost tętna, ale również zwiększa napięcie mięśni. Tylko jest jeden problem, jej spadek powinien całkowicie zatrzymać pocenie się. A pociłem się no... normalnie? Nie było też innych objawów spadku, takich jak suche gardło. Yyyy... chwila... te 2 dni, w które budziłem się z bólem gardła... no teoretycznie... nie było absolutnie żadnych innych objawów infekcji, może, mooooże 2 razy kichnąłem, nikogo nie zaraziłem. Wyschnięte gardło boli po przebudzeniu.
Tarczyca.... no tu pasuje wzrost tętna, ale to tyle. Powinienem się też mocniej pocić, ale jest w miarę normalnie. Nie widzę też innych objawów, no niestety, tutaj objawy są bardzo nietypowe.
No nie wiem, problem jest duży, bo od kilku dni z bólu nie śpię, wszystko jest OK, gdy sobie siedzę przy kompie, chodzę, robię różne rzeczy, ale jak się położę i głowa opadnie, to zaczyna się ucisk i po chwili boli jak cholera. Lewy bok, prawy, bez różnicy.



