07-09-2026, 02:26 AM
Tak w ogóle to pierwszy dzień z beta alaniną za mną. Do oporu, chyba z 6 porcji wziąłem. Tak się powinno brać, jako że ona jest błyskawicznie rozkładana przez jakiś enzym, który jednak dość szybko się kończy i po rozłożeniu pierwszej porcji, kolejne już się utrzymują we krwi.
Z tym bólem głowy to pamiętam, że podobnie miałem po łażeniu kiedyś cały dzień z telefonem i gapieniu się, już nie pamiętam, czy pokemony zbierałem, czy grałem w ingress. Naciągnęło się coś, co jest obciążone przy pochyleniu głowy do przodu. No i ostatnio do pianina wróciłem, po dłuuuugiej przerwie. Teraz siadłem (cyfrowe, sąsiedzi nie słyszą... mam nadzieję, że nie) i po chwili ból był bardzo wyraźny przy pochylaniu się by przeczytać nuty. Mijał po wyprostowaniu.
Tak kombinuję, bo tego typu ból może być też objawem nadciśnienia, a to już no... po prostu niebezpieczne dla nie tylko zdrowia, ale i życia. A ostatnio brałem jod, który potrafi bardzo mocno podnieść ciśnienie.
Chyba muszę do delikatnej siłowni wrócić, z uwzględnieniem mięśni szyi. To powinno nieco wyprostować postawę, którą mam pewnie nieźle pokrzywioną, a także zabezpieczyć przed takimi kontuzjami.
Co tam więcej... na głowie dalej w miarę czysto. Cysteina chyba robi robotę. Objaw Terry'ego nie znika, ALE jakby mniej widoczny. Ciężko jednak ocenić, czy faktycznie, czy może sobie wmawiam.
Biorę cały czas escynę, biorę I3C i ekstrakt z pestek winogron. Nie wiem, czego się spodziewać, ale nic nowego nie ma. No, może bym coś poczuł, gdyby nie to, że się czymś zaraziłem.
Ten ekstrakt z pestek czyścił tętnice, ale zajęło mu to 2 lata, a nie kilka dni.
No i escyna tak w ogóle się kończy, zastanawiam się, czy brać nową. Ona PODOBNO likwidowała "pajączki", a w każdym razie zmniejszała je, ale głównie u ludzi, którzy mieli zakrzepy żylne. U mnie mechanizm jest zapewne hormonalny albo zbliżony, więc samo wzmocnienie żył może nic kompletnie nie dać.
Z tym bólem głowy to pamiętam, że podobnie miałem po łażeniu kiedyś cały dzień z telefonem i gapieniu się, już nie pamiętam, czy pokemony zbierałem, czy grałem w ingress. Naciągnęło się coś, co jest obciążone przy pochyleniu głowy do przodu. No i ostatnio do pianina wróciłem, po dłuuuugiej przerwie. Teraz siadłem (cyfrowe, sąsiedzi nie słyszą... mam nadzieję, że nie) i po chwili ból był bardzo wyraźny przy pochylaniu się by przeczytać nuty. Mijał po wyprostowaniu.
Tak kombinuję, bo tego typu ból może być też objawem nadciśnienia, a to już no... po prostu niebezpieczne dla nie tylko zdrowia, ale i życia. A ostatnio brałem jod, który potrafi bardzo mocno podnieść ciśnienie.
Chyba muszę do delikatnej siłowni wrócić, z uwzględnieniem mięśni szyi. To powinno nieco wyprostować postawę, którą mam pewnie nieźle pokrzywioną, a także zabezpieczyć przed takimi kontuzjami.
Co tam więcej... na głowie dalej w miarę czysto. Cysteina chyba robi robotę. Objaw Terry'ego nie znika, ALE jakby mniej widoczny. Ciężko jednak ocenić, czy faktycznie, czy może sobie wmawiam.
Biorę cały czas escynę, biorę I3C i ekstrakt z pestek winogron. Nie wiem, czego się spodziewać, ale nic nowego nie ma. No, może bym coś poczuł, gdyby nie to, że się czymś zaraziłem.
Ten ekstrakt z pestek czyścił tętnice, ale zajęło mu to 2 lata, a nie kilka dni.
No i escyna tak w ogóle się kończy, zastanawiam się, czy brać nową. Ona PODOBNO likwidowała "pajączki", a w każdym razie zmniejszała je, ale głównie u ludzi, którzy mieli zakrzepy żylne. U mnie mechanizm jest zapewne hormonalny albo zbliżony, więc samo wzmocnienie żył może nic kompletnie nie dać.



